Długie noże taśmowe do krajalnicy

Od blisko trzech lat jestem szaleńczo zakochana w Stefanie, którego pewnego pamiętnego dnia ujrzałam w często odwiedzanej przeze mnie piekarni. Pamiętam, że przechodziłam wówczas przez bardzo skomplikowany okres w moim życiu, jednak gdy tylko znalazłam się w tej pachnącej, przytulnej przestrzeni i ujrzałam tego przystojnego jegomościa stojącego za ladą, to od razu poczułam, że wreszcie odnalazłam swoje miejsce na ziemi. Aktualnie to ja stoję za ladą naszej wspólnej piekarni, a mój palec zdobi piękny pierścionek zaręczynowy, który wręczył mi Stefan. Kto by pomyślał, że nasza miłość narodzi się podczas obsługi krajalnicy do chleba? 

Nowoczesny, długi nóż taśmowy 

długie noże taśmoweZ racji tego, że w tamtym okresie pilnie poszukiwałam pracy, to gdy tylko ujrzałam Stefana, postanowiłam spontanicznie zapytać się go o to czy akurat nie poszukuje on nowych pracowników. Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy jeszcze tego samego dnia zostałam przez niego zatrudniona. Pamiętam, że Stefan rzucił mnie wtedy na przysłowiową, głęboką wodę. Podczas pierwszego dnia pracy musiałam nauczyć się obsługiwać krajalnicę do chleba, która znajdowała się na zapleczu piekarni. Wbrew pozorom obsługa tego urządzenia okazała się bardzo prosta i intuicyjna. Stefan poinformował mnie bowiem o tym, że w jego piekarni znajduje się w pełni zautomatyzowana krajalnica, która automatycznie kroi wszystkie rodzaje pieczywa w zaledwie kilka sekund. Warto również wspomnieć o tym, że krajalnica ta wyposażona była w długie noże taśmowe, które świetnie radzą sobie z krojeniem zarówno chleba, jak i m.in. sera czy wędlin. Stefan zdradził mi również, że noże ukryte wewnątrz urządzenia są bardzo długie i bez trudu mogłyby przeciąć na wskroś nawet półmetrową bagietkę. Nie wiedzieć czemu sprzęt ten zaczął z czasem fascynować mnie do tego stopnia, byłam pod ogromnym wrażeniem tego, jak szybko maszyna radzi sobie z krojeniem nawet najtwardszych bochenków chleba razowego, które cieszyło się sporą popularnością wśród naszych klientów. Z czasem jeszcze bardziej zakochałam się również w Stefanie, który ujął mnie swoją pasją i zaangażowaniem w pracę. 

Można więc pokusić się o stwierdzenie, że praca w piekarni była niejako moim przeznaczeniem. W miejscu tym znalazłam nie tylko zajęcie, które sprawia mi ogromną satysfakcję, ale również miłość mojego życia, z którą szybko znalazłam wspólny język. Mam nadzieję, że będziemy wieść długie i szczęśliwe życie. Planujemy niebawem poszerzyć swoją rodzinę, wierzymy w to, że nasz potomek pewnego dnia przejmie nasz biznes.